CZY PREZES ŚLĄSKA WROCŁAW STRACI STANOWISKO?

NASZYM GOŚCIEM BYŁ PREZES ŚLĄSKA WROCŁAW REMIGIUSZ JEZIERSKI.

DARIUSZ WIECZORKOWSKI: Panie prezesie zaczynamy od takich informacji, które pojawiają się w przestrzeni publicznej, więc to zweryfikujmy. Czy do pana docierają informacje o tym właśnie, że mówi się o pana odwołaniu ze stanowiska?

REMIGIUSZ JEZIERSKI: No tak, poczta pantoflowa gdzieś działa. Wiemy, że Śląsk ma właściciela w postaci miasta gminy Wrocław. No i tam rozgrywające się pewne gry przenikają z taką informacją, że może to objąć również moje stanowisko.

Czy ktoś panu z miasta gratulował awansu do Ekstraklasy, czy nie?

Tak, oczywiście.

I kto to był na przykład?

Myślę, że nie ma co drążyć, nawet chyba nie pamiętam, bo mamy różne grupy informacyjne, wiadomości muszę powiedzieć było bardzo dużo.

Inaczej pana zapytam. Okej, nie będę wchodzić w nazwiska, ale co pan czuje w momencie, gdy klub awansuje, rzadko się udaje w polskich warunkach, żeby po spadku w rok wrócić do Ekstraklasy. Gdy takie informacje się pojawiają?

Tak, staram się to odcinać. Trochę w świecie piłkarskim jest to bardziej obecne niż w innych branżach, czyli ta rotacja stanowisk. Jednak piłkarz i trener są dużo bardziej przyzwyczajeni do tego. To było 10-15 lat kariery zawodowej w moim przypadku i te sytuacje też się zdarzały. Ja zawsze powtarzam, że jesteś tak dobry jak ostatni twój mecz, bo nawet po serii pięciu meczów, jeśli ten szósty zagrasz tak słabo, że zapadnie w głowę trenera, dyrektora sportowego pomysł o poszukiwanie na twoją pozycję nowego zawodnika na nowy sezon, to często było tak, że ciężko to odwrócić i w tym momencie klamka zapadała. Myślę, że w tym momencie ewentualnie może być podobnie i jeśli w takim momencie dobrym sportowo dla klubu są takie pomysły, to ja tylko mogę sobie wyobrażać co będzie w trudniejszym momencie. Tak pół żartem, pół serio. Mam misję do wykonania, pierwszy podstawowy cel został wykonany, ale to nie jest też cel jedyny, który został przede mną postawiony i tak też na to patrzę. Cieszę się bardzo, że ten awans jest tak trudny, nieoczywisty, niecodzienny, ale biorąc za stery Śląsk Wrocław naprawdę wierzyłem w to, że to się uda i czuję to spełnienie, że ten cel jest wykonany.

To za chwilę o awansie porozmawiamy szerzej, ale wrócę jeszcze do tego pierwotnego wątku. A myślał Pan o tym, żeby na przykład odezwać się do właściciela, mówiąc wprost, klubu i jakoś z nim omówić te ewentualne plotki, właśnie informacje po to byście wszyscy mieli czystą głowę, czyste konto i mogli skupić się tylko na elemencie sportowym?

Powiedzmy, że jesteśmy w kontakcie, więc jeszcze raz, trochę zostałem zapytany czy słyszałem te plotki. Słyszałem. Jestem w rozmowach oczywiście z przełożonymi w postaci Rady Nadzorczej i Biura Nadzoru Właścicielskiego, więc tutaj jakby nie mam, jeszcze raz powtórzę, jakichś takich informacji, że decyzje zapadły, że jestem odwołany i tak dalej. Więc działam normalnie.

(…)

Na koniec Wisła Kraków. Panie Prezesie, co ta historia sprzed kilku miesięcy, teraz po czasie, Panu właściwie pokazała? Co by Pan powiedział na przykład Panu Prezesowi Królewskiemu, z którym właściwie niebawem pewnie się Pan spotka już w Ekstraklasie, gdy będą oba kluby rozgrywały ze sobą mecz? Bo pewnie w końcu do tego dojdzie.

Tak, dla mnie dało mi to kontekst szerszego myślenia po pierwsze o bezpieczeństwie, po drugie to bezpieczeństwo związane jest z tym, że te grupy kibicowskie zorganizowane są troszeczkę, mają i teraz albo są, o czym nie wszyscy wiemy i tylko jest to jakiś wyidealizowany wizerunek, że to są jakieś paramafijne organizacje działające na styku przestępczości i dlatego się trochę ludzie boją. Stąd jest negatywny wizerunek piłki nożnej, co mnie troszeczkę boli i denerwuje, ale z drugiej strony jeśli tak jest trochę, bo piłka nożna jest najpopularniejsza i w 90-tych latach tworzyły się w Polsce mafie i są największe pieniądze w piłce nożnej, to nie dziwne, że i polityka się pcha z jednej strony, a z drugiej strony mafie do piłki nożnej. Dla mnie to jest coś fajnego w aspekcie analizy tego, że tak wybuchła bomba i ta puszka Pandory się otworzyła i trochę trzeba w niej pogrzebać.

I mafia rządzi w polskiej piłce, czy nie?

Nie, nie mam takich dowodów.

A kibole rządzą?

Nie we Wrocławiu.

Na pewno nie?

No ja tego nie odczuwam, więc nie wiem, no to może jeszcze ponad mną są kibole albo na stadionie, czy są najgłośniejsi? Tak, bo wiadomo, że tutaj kibole, czyli te najbardziej zagorzali nasi kibice, tak to utożsamianie z kibolami, że to jest sformułowanie też właśnie trochę może krzywdzące, bo znam też przedsiębiorców, no właśnie znam też super przedsiębiorców firmy, którzy tam chodzą do tego sektora B.

Są kibice i kibole.

No właśnie o to chodzi, no to czyli w ramach nawet sektora VIP też są kibole, też są pseudo kibice, którzy jak ich słucham, jak narzekają, jak krytykują albo jak robią niekoniecznie dobre rzeczy dla środowiska, to wolałbym, żeby nie przychodzili.

Okej, a jak się pan spotka, no właśnie pytanie, spotka się pan z panem prezesem Królewskim czy nie w Ekstraklasie?

Spotkaliśmy się na Najwyższej Komisji Odwoławczej ostatnio. Myślę, że jest to trudna sytuacja, no bo jest to jakby brak takiej lojalności środowiskowej ze strony prezesa Królewskiego w aspekcie takiej krytyki mocnej, jaką podejmuje w stosunku do mnie i do klubu i do miasta.

Pan prezes Królewski, pan prezes Wisły Kraków wytoczył potężne działa. On zapowiada, że nawet jeśli będzie trzeba dłużej poczekać, to dowiedzie swoich racji.

Jasne, prezes Królewski rzeczywiście dużo mówi do internetu, ja nie mam takiego zwyczaju i nie będę i raczej opieram się na faktach. Oczywiście obecny świat mocno funkcjonuje w internecie i te informacje kibice i społeczeństwo zbiera. No ale to jest na tyle trudny temat i zaogniony konflikt rzeczywiście, że troszeczkę zrobiliśmy krok wstecznie, nie bijąc się w przestrzeni publicznej na słowo, tylko na razie niestety, ale dzieje się to w sądach na razie na poziomie PZPN.

Jasne, ale w ekstraklasie, gdy oba zespoły spotkają się ze sobą, no właśnie, to one się spotkają ze sobą, rozegrają mecz czy nie? Czy widzi pan ryzyko trochę powtórki scenariusza?

Trudno powiedzieć, zobaczymy, jak to wyjdzie.

Pytanie, co się zmieniło przez te miesiące, bo mam wrażenie, że jeśli chodzi o nastroje, ocenę tej sytuacji, to każdy się tylko zradykalizował, a tak jak mówię, za kilka miesięcy oba kluby według harmonogramu, który przedstawi Ekstraklasa, przecież te kluby będą musiały rozegrać mecz.

Jasne, no więc miejmy nadzieję, że do meczu dojdzie, nasza drużyna na pewno pojedzie do Krakowa, zobaczymy jak będzie w drugą stronę, a aspekt kibiców będzie rozpatrywany, tak jak w każdym pojedynczym przypadku, pod kątem bezpieczeństwa i tych szczególnych warunków z tym związanych. Ja rozmawiając z naszym przedstawicielem kibiców na temat bezpieczeństwa, kibicowania, przyznam, że jestem tym negocjatorem kibicowania cały czas w tą dobrą stronę, żeby nie używać przekleństw, żeby nie psuć widowiska, odczucia dla szerszego grona pod kątem tego, co się śpiewa, tak jak zakazaliśmy pewnych transparentów, tak myślę, że też możemy wymagać tego, żeby w Polsce kibicowanie było takie, jak powinno być, a to, że są oprawy, race, za które i tak jako kluby jesteśmy karani, a wszyscy mówią i się cieszą, że są te oprawy, no to uważam, że trzeba iść w tym kierunku, żeby nie było poczucia zagrożenia bezpieczeństwa.

A sądzi Pan, że doczekamy takich czasów, gdzie trzy kluby, które kiedyś naprawdę szły ramię w ramię, Lechia Gdańsk, Śląsk Wrocław, Wisła Kraków, no ponownie będą za sobą na dobre i złe?

Nie wiem, trudno mi odpowiedzieć na to pytanie.

Czas pokaże.

Czas pokaże.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *